Wspaniały piłkarski weekend drużyny 2007

łoz

Weekend zaczynamy już w piątek wyjazdem do Łodzi na turniej HURY CUP. Zawody w Łodzi to wspaniała okazja do przygotowania się do ligi, która rusza już za 2 tygodnie. Mamy trochę wymuszonych kontuzjami zmian w składzie i musimy się zgrać w nowym ustawieniu. Gramy w systemie 8+1 po 40 minut na pełnowymiarowym boisku. W rozgrywkach bierze udział szesnaście zespołów aż z dwunastu województw. Podkarpacie reprezentuje Akademia Piłkarska Sanok.

Pierwszy mecz gramy już w piątek wieczorem. Na pierwszy ogień Warta Gorzów Wielkopolski. Gramy dobry mecz jednak po błędzie tracimy bramkę i musimy gonić wynik. Obraz gry wygląda jak zwykle, czyli rozgrywamy piłkę całe spotkanie na połowie rywala, który muruje bramkę. Chłopcy doskonale kombinują aby znaleźć drogę do bramki jednak piłka nie chce wpaść do siatki gorzowian. W końcu receptę na „autobus” znalazł Bartosz Pielech, który strzałem prawie z połowy boiska zaskoczył golkipera rywali jednak pomimo kolejnych wielu starań mecz kończy się podziałem punktów.

Akademia Piłkarska Sanok – Warta Górzów Wielkopolski 1:1

Bramka: Bartosz Pielech

Następnego dnia rozgrywki rozpoczynamy już o 10.00. Kolejny nasz rywal w grupie to Olimpia Osowy. Nazwy zespołów dla nas egzotyczne ale jak ktoś spojrzy jaki to klub z Gdańska to zmieni zdanie. Już sam bramkarz wzbudził respekt wśród naszych zawodników dotykając nie mal głową do poprzeczki. Pierwsze minuty to badanie rywala i wymiana z obu stron. Już na początku meczu sędzia odgwizduje faul na dwudziestym metrze. Stoper przeciwników z wyglądu przypominający Pazdana uderza niegroźnie w światło bramki jednak błąd techniczny naszego bramkarza powoduje, że napastnicy dobijają do pustej bramki. I to był jedyny w całym meczu strzał rywali na naszą bramkę ( słownie: jedyny). Ciśniemy całe spotkanie dominując całkowicie przeciwną drużynę jednak zawsze na przeszkodzie staje bramkarz posturą przypominający Juniora. Mecz świetny w naszym wykonaniu, do końca walczymy o korzystny wynik jednak nic już się nie zmienia do końca.

Akademia Piłkarska Sanok – Olimpia Osowy 0:1

Ostatnim grupowym rywalem naszego zespołu jest Avia Świdnik. Drużynę znamy z hali jednak na dużym boisku nigdy nie przyszło nam rywalizować. To najsłabszy mecz w naszym wykonaniu. Chaotyczna gra bez pomysłu, którą ciągną wyłącznie bardzo aktywny w całym turnieju Patryk Baraniewicz. Po dwóch szkolnych błędach tracimy dwie bramki a w końcówce gola honorowego strzela Bartosz Pielech z rzutu wolnego.

Akademia Piłkarska Sanok – Avia Świdnik 1:2

Bramka: Bartosz Pielech

Rozgrywki grupowe kończymy na ostatnim miejscu z dorobkiem jednego punktu po bardzo dobrych meczach. Gramy całkiem nowym ustawieniem, w którym chłopcy doskonale się odnaleźli, gramy bez nominalnego bramkarza, który ma połamane palce oraz bez kontuzjowanego kapitana. Pomimo tego zaliczyliśmy super występy. Chłopcy się zgrali, zintegrowali i doskonale bawili. Graliśmy w bardzo wyrównanej grupie o czym świadczą wyniki albo remisowe albo z jednobramkowymi różnicami. Nie zrażamy się i z wysoko uniesionymi głowami udajemy się na krótki odpoczynek.

Krótki bo już wieczorem kolejne piłkarskie emocje. Udajemy się na stadion przy ul. Piłsudskiego w Łodzi gdzie Widzew podejmuje Elanę Toruń. To szlagier II Ligi i pierwszy w historii mecz między tymi drużynami. Na kameralnym stadionie miejsca wypełnione po brzegi. 18 tyś kibiców na drugoligowych rozgrywkach to ewenement na skalę ogólnopolską. Dzięki temu, że to mecz przyjaźni między kibicami obu drużyn możemy usiąść w sektorze dla gości. Dzięki temu mamy do czynienia ze wspaniałą atmosferą. Gorący doping przez 90 minut, race, oprawa i wspaniałe kibicowanie obu drużynom. Niezapomniane chwile. Chłopcy choć przez chwilę mogli poczuć się jak prawdziwy kibic.

W niedzielę rozgrywki rozpoczynamy już o 8.20. Poranna mgła unosi się jeszcze nad boiskami. Kolejne roszady w ustawieniu i stajemy do boju z drużyną Sygnału Lublin. Kompletnie dominujemy rywala grając po całej szerokości boiska, atakując raz z jednej a raz z drugiej strony. Zdesperowany przeciwnik nie przebiera w środkach i mocno skupia się na faulowaniu. Skrzętnie to wykorzystujemy i właśnie po stałych fragmentach wykonanych kombinacyjnie zdobywamy połowę bramek. Ostatecznie kończymy mecz wynikiem 4:0 dedykując tym samym to zwycięstwo kontuzjowanemu Fifkowi, który obchodził w ten dzień urodziny.

Akademia Piłkarska Sanok – Sygnał Lublin 4:0

Bramki: Kami Łuszcz, Kamil Koczera, Patryk Baraniewicz, Bartosz Pielech.

Po zwycięstwie nad Sygnałem Lublin w meczu o trzynaste miejsce w turnieju podejmujemy Ajaks Częstochowa. Ponownie bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu, który wygrywamy 2:0. To zwycięstwo dedykujemy kolejnemu kontuzjowanemu koledze i kapitanowi Kacprowi Gołdzie.

Akademia Piłkarska Sanok – Ajaks Częstochowa 2:0

Bramki: Kamil Koczera x2.

Pomimo odległego miejsca bardzo dobry występ naszego zespołu. W ciągu trzech dni zaliczamy 5 spotkań z których tylko jedno kompletnie nam nie wyszło a i tak przegraliśmy zaledwie jedną bramką. Ciekawe doświadczenie, nowi nieznani rywale oraz bardzo dużo informacji dla trenera o drużynie. Zgranie drużyny i zbudowanie dobrej atmosfery to to o co nam chodziło.

Po zakończeniu turnieju to nie koniec jeszcze piłkarskich emocji bo wsiadamy w busa i jedziemy prosto do Warszawy na Stadion Narodowy aby kibicować Biało-Czerwonym w meczu z Łotwą. Nasz doping okazał się wystarczający i Polska pokonała Łotwę 2:0. Doskonałe zakończenie weekendu pełnego wielu emocji , których z pewnością zawodnicy Akademii Piłkarskiej Sanok nie zapomną do końca życia. Bardzo dziękujemy za opiekę nad zawodnikami przez cały pobyt w centrum kraju Monice Walkiewicz i Kamili Gruszeckiej oraz Szymonowi Pielechowi, który opiekował się swoimi młodszymi kolegami niczym dobry ojciec.

Akademia Piłkarska Sanok 2007 :

Kacper Żebracki, Kamil Łuszcz, Kamil Koczera, Patryk Baraniewicz, Bartosz Pielech, Karol Chudio, Laura Gruszecka, DeShawn Kurasik, Kacper Walkiewicz, Aleksander Słota,

Trener: Jakub Gruszecki
Asystent: Szymon Pielech